czwartek, 26 stycznia 2017

Podstawowy warsztat rysownika

Odpowiedni warsztat to dla artysty rzec bardzo ważna. Nikt nie jest w stanie wykonać porządnej pracy bez dobrych narzędzi. Przy czym, mówiąc dobrych - mam na myśli - odpowiednich. 

Wielu początkującym rysownikom wydaje się, ze nie są w stanie osiągnąć dobrych wyników i zaistnieć na rynku jeśli nie mają drogich materiałów i w pełni wyposażonej pracowni. Myślą zatem, że w pierwszej kolejności muszą mieć ogromne pomieszczenie, które można bez wstydu nazwać pracownią bo tylko do takiej pracowni z marzeń zaglądają klienci. Do tego trzeba mieć najlepsze na rynku materiały, aby wykonane prace były świetnej jakości. 
Kredki od Faber Castell czy papier Strathmore potrafią pochłonąć nawet kilka pensji. A dodatki? Markery, ołówki, gumki, temperówki, lakiery, blendery, tortillony - listę można mnożyć w nieskończoność. 
Jak wiec można zostać zawodowym rysownikiem i zarabiać zamiast pogrążać się w długach?

Pokażę Wam jak ja zaczynałem kiedy postanowiłem z rysowania uczynić swój zawód.

Pierwsze rysunki na zamowienie powstały przy zwykłym biurku. Kartka papieru przyklejona do podkładki opartej na plecaku. Tak stworzyłem sporo portretów.

Po założeniu działalności, moją pracownią był stojący w rogu pokoju narożnik i własnoręcznie skręcone, ze znalezionych starych płyt meblowych, biurko do rysowania. 

To już był ogromny progres. Blat biurka był przykręcony pod kątem, tak, że już kręgosłupa zbytnio sobie nie łamałem.  Na narożniku mieściły się wszystkie materiały jakie miałem. Czyli kilka ołówków. 
Do tego biurko z laptopem do kontaktu z klientami. I to wszystko. 

Nie, przepraszam jeszcze jedna niezbędna rzecz to kubek z kawą a w sobotnie popołudnie lampka wina  dla zakończenia tygodnia. 
W ten sposób powstało tysiące prac.



Dopiero po kilku latach obecności na rynku zbudowaliśmy osobne pomieszczenie przeznaczone na pracownię. 

I to tez bez przesadnych szaleństw. Spójrzcie - jest dość małe. 

Mamy tu miejsce do cięcia papieru i pakowania, 

stół do rysowania - bardzo prostyy ale praktyczny z regulowanym blatem, który można nachylić pod różnym kątem lub położyć zupełnie na płasko. 

Na parapecie materiały jakich najczęściej używam. 

Dalej stół z komputerem czyli moje centrum dowodzenia, z którego kontaktujemy sie z klientami i jednocześnie - stanowisko do projektowania. 


Szafa, w której upchnięte są materiały i dokumenty.


 Drugie stanowisko do projektowania.


 Kolejna szafa, która służy za lakiernię. 


I to wszystko. 

Pomieszczenie ma już rok ale nadal jest niewykończone, płytki nie odcięte, framugi nie są jeszcze doczyszczone ani wymalowane.


 Kilka dni temu dodałem oświetlenie nad 
biurkiem i ściana wymaga teraz szpachlowania i malowania. Przy okazji może uda się wreszcie wykończyć całość.

To tyle jeśli chodzi o pracownię. Jak widzicie, wcale wiele nie potrzeba.






No, dobrze, a jak z materiałami?
Czy trzeba wydawać setkami i tysiącami na markowe produkty?

Myśle, że każdy z rysowników świeci oczami do wspaniałych zestawów Faber-Castell czy Prismacolor.


 Pięknie się prezentują, prawda? Rzecz jasna ich wysoka cena ma swoje uzasadnienie. Kolory lepiej się nakładają, są trwałe, łatwe w pracy. 
Różnica między tanimi a drogimi kredkami jest mniej-więcej taka jak między tanim kompaktem cyfrowym a Canonem 5D. Lepszy obraz, szybsza praca. Niektórych efektów nie uda się uzyskać tanim sprzętem. 

Jednakże prawda jest taka, że większość osób wmawia sobie, że będą w stanie robić lepsze prace i więcej zarobić na lepszych materiałach lub co gorsza, że nie da się pracować nie posiadając wspaniałego, drogiego zaplecza. 
Tylko, że doświadczenia nie da się kupić. A to właśnie doświadczenie a nie materiały robią z nas zawodowców.
Kochani, nie dajcie się zwariować. 

Ja, przez kilka pierwszych lat w branży pracowałem tylko jednym ołówkiem. Tak, tylko jednym. To był mój ulubiony Koh-i-noor Progresso 8B. Do tej pory, większość prac wykonuję w całości tylko tym ołówkiem.
Nie miałem zestawu różnych firm i twardości grafitu. Nawet czasami z uśmiechem patrzę na podpisy pod pracami na różnych portalach: użyte materiały - ołówek 2H, HB, 2B, 4B, 6B, 8B….

Ołówek i temperówka. Tyle potrzebujecie na początek. No i papier, rzecz jasna. Powiecie, że papier jest drogi? No bo jest. 
Ale ja drogiego nie kupuję. 
Przez 10 lat rysowałem na wielu rodzajach papieru, chyba każdego producenta. I w tej kwestii, cena nie jest wyznacznikiem. Fakt, że papier jest czerpany bądź klejony, również nie determinuje jego kolejności w użyciu.
Na co zatem zwrócić uwagę? 
Na wygodę pracy i trwałość. 
Niektóre się rozwarstwiają, inne żółkną z czasem, jeszcze inne w ogóle nie przyjmują grafitu lub są zbyt „chropowate”. Zrobiłem wiele testów papieru i wcale drogie nie są najlepsze. Obecnie, na przykład, używam w 90% papieru, który za kartkę A3 kosztuje mnie 40 groszy. Natomiast, przy większych pracach, używam zwykłego brystolu w cenie 1,20 zł za arkusz 100x70cm. Inna sprawa, że ten papier można kupić w jednym tylko punkcie na lubelszczyźnie, gdzie mieszkam i pracuję. Sprawdziłem. Tylko jednej firmy brystol mnie usatysfakcjonował. Pomijam już fakt, że spora część sklepów przechowuje papier po prostu karygodnie i z reguły jest on jak psu z gardła...

Próbujcie pracować na różnych materiałach. Naprawdę można znaleźć dobre rzeczy w niskich cenach. No i pytajcie w różnych punktach. Na przykład, jeden z rodzajów papieru, który uwielbiam, w Lublinie kosztuje 2,5 zł a w Zamościu 10 zł. Różnica jest ogromna. Szczególnie, gdy wykonuje się kilka tysięcy prac rocznie.

Jak już wspomniałem, niektórych efektów faktycznie nie da się uzyskać tanimi materiałami, ale po co nacapierzać się od razu na te właśnie efekty? Nie lepiej skupić się na nieco innym wykonaniu i zarobić więcej, przez redukcję kosztów? Przynajmniej na początku.
Wyjawię Wam pewną tajemnicę. Większość moich klientów nie pyta jakich materiałów używam. Oczekują dobrego wykonania i przystępnej ceny i guzik ich interesuje, czy papier, na którym dostali narysowaną karykaturę kosztował złotówkę czy 20 złotych.
Nikt z moich klientów nie zauważy różnicy pomiędzy karykaturą narysowaną kredkami Prismacolor a Bamibino. Chociaż może to ostatnie nie jest najszczęśliwszym wyborem, bo Bambino wcale do tanich nie należą…
Cena i jakość materiałów wpływa prawie wyłącznie na Wasz komfort pracy. Wystarczy zmienić nieco technikę rysowania i popracować 20 minut dłużej a uzyska się podobny efekt za minimum kosztu.

Tak, więc, aby zarobić pierwsze pieniądze potrzebujecie mniej niż 5 zł. Wydawanie setek czy tysięcy złotych, zanim się zarobi, to czyste szaleństwo i sabotowanie własnej działalności.

Trzymajcie się tego kurczowo. W biznesie należy pilnować by koszty były jak najmniejsze a zyski maksymalne. Inaczej to nie ma sensu.

Pamiętaj - każdym ołówkiem można wykonać zachwycającą pracę. Jest jednak jeden warunek:

TYLKO TO KOCHAJ!
:)

2 komentarze:

  1. Ja przez pół roku zbierałam na kredki prismacolor i jestem mega szczęśliwa że je mam, cudownie się nimi pracuje...ale masz rację, spokojnie pomalutku, nie dajmy się zwariować!....ja też zaczynałam od zwykłego jednego ołówka nawet nie wiem jakiej on był twardości, pewnie HB ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny wybór :D Prismacolor zasługują na swoją opinię. Cena może przerażać, ale warto zainwestować w siebie taką kwotę, oczywiście, jeśli myślimy o rysowaniu na poważnie. Początkującym zapaleńcom, radzę jednak, najpierw zaopatrzyć się w kilka sztuk i spróbować, ponieważ rysuje się nimi nieco inaczej niż Faberkami czy Kohinoorami :D Problemem jest tylko fakt, iż w Polsce nie można zakupić na sztuki całego kompletu. Pozdrawiam i życzę wielu kolejnych wspaniałych prac :D

      Usuń